Dlaczego rękodzieło musi być drogie
styczeń 21st, 2010Rękodzieło na świecie jest cenione, bo nikt nie ma czasu się tym zajmować, a ludzie lubią mieć coś unikalnego. Ręczna praca ma wartość. W Polsce dla odmiany narzeka się, że za drogo, a w sklepie takie są dwa razy taniej. Zawsze wtedy mam ochotę odpowiedzieć, żeby w takim razie poszedł do sklepu i sobie kupił.
Kluczową sprawą w Polsce jest to, że unikalność nie jest doceniana. Niska cena – jest. To pewnie wynika z wielu lat tradycji PRL-u i biedy, o czym nie będę się w tej chwili rozpisywać, bo wszyscy wiecie o co chodzi.
Chcę natomiast wytłumaczyć, tym, którzy tego do końca nie rozumieją, dlaczego tak jest, że rękodzieło musi być sporo droższe od masówki. Do niedawna myślałam, że to oczywiste, ale ludzie do tej pory są zdumieni.
Unikalność
Większość artystów zajmujących się rękodziełem, stara się nie robić dwóch jednakowych produktów. Tak jak malarz nie maluje dwóch jednakowych obrazów. Dla zasady. Czasami są podobne, nawet bardzo, ale zawsze jakimś szczegółem się różnią. A ponieważ w związku z tym ilość projektów jest znacznie większa niż w przypadku produktów masowych, gdzie dana firma wypuszcza, dajmy na to, kilka tysięcy jednakowych produktów, cena wzrasta. Po to, żeby kupujący wiedział, że ma coś, czego nie ma nikt inny na świecie.
Czas
Trudno sobie wyobrazić, że ktoś nie zdaje sobie z tego sprawy, ale rękodzieło pochłania czas. Nad jednym przedmiotem nie pracuje się trzy minuty, ani nie powstaje ich setka w ciągu godziny, nad projektem pracuje się godzinami, a czasami dniami. Czasami dłużej (np w przypadku ubrań). Wyobraźcie sobie teraz, że za przedmiot robiony kilka dni artysta dostanie tyle pieniędzy ile za podobny przedmiot fabryczny, którego powstaje kilkaset sztuk dziennie. Umarłby z głodu, prawda?
Materiały
Może trudno sobie to wyobrazić, ale osoby zajmujące się rękodziełem nie tworzą go z powietrza :) Cena będzie rosła w miarę jakości materiału, a im lepszy materiał, tym lepsza trwałość produktu.
Tak więc cena rękodzieła to wypadkowa ceny materiału, spędzonego czasu i oryginalności projektu.
Dlaczego to piszę? Wydaje się oczywiste, prawda? Nie mam złudzeń, że to dotrze do jakiejś porażająco dużej ilości osób. Po prostu zdarzają mi się do tej pory przypadki, że ludzie się dziwią, że moja biżuteria kosztuje ponad 20zł i do tego nie jest w stu procentach srebrna. Kiedy mówię, że to samo tylko ze srebra kosztowałoby nie 50zł a 500, są bardzo zdumieni i zaczyna się śpiewka o tym, jak to w sklepie taniej.
Tak, taniej. I wszystkie jednakowe :)
Czasami to już nie wiem jak tłumaczyć, a nawet daję się wpędzić w poczucie winy, że nie rozdaję biżuterii za darmo (bo za 20zł to mi się tylko materiały zwrócą, czas już niekoniecznie). A owszem, czasami rozdaję. Rodzinie i znajomym, w prezencie.
Inna sprawa to pseudorękodzieło. Jeśli rękodzieło jest tanie (a w każdym razie podobne ceną do podobnych produktów ze sklepu), to na 100% nie jest zwyczajnym rękodziełem, tylko produktem złożonym z “gotowców” (np kartki świąteczne – gotowe choineczki czy gwiazdki można kupić na Allegro, czy w sklepach z materiałami do scrapbookingu; ja zawsze wycinałam ręcznie, żeby nie były jednakowe, a potem był wrzask, że drogo).
Moim zdaniem Polska nie dorosła do doceniania przedmiotów robionych ręcznie (pomijam już jarmarczny gust większości Polaków). I zastanawiam się ile jeszcze pokoleń musi minąć, żeby dorosła. A może się mylę? Napiszcie co myślicie.
Tags: biżuteria, rękodzieło, strumień świadomości
styczeń 21st, 2010 at 20:05
Ludzie tak mają. Faktycznie, niech idą do sklepu i tam kupują. Ale tak mówią ci, co mają dwie lewe ręce i sami nie potrafią nawet kartki papieru równo złożyć. Zaś ci, którzy potrafia coś zrobić, zwykle biorą i sami robią.
Niemniej to chyba efekt paru dziesiątek lat wmawiania, że rękodzieło to taśmowo rzezane jednakowe świątki z Cepelii – one też były tanie…
styczeń 21st, 2010 at 20:38
I chyba jeszcze to, że każda babcia i mama umie robić na drutach, bo za czasów PRL-u to był czasami jedyny sposób, żeby mieć modny sweter. A włóczkę się brało ze sprucia niemodnego :>
styczeń 22nd, 2010 at 11:09
O ile zgadzam się z ogólnym przekazem, tak niektórych argumentów bym jednak nie używał. “Wyobraźcie sobie teraz, że za przedmiot robiony kilka dni artysta dostanie tyle pieniędzy ile za podobny przedmiot fabryczny, którego powstaje kilkaset sztuk dziennie. Umarłby z głodu, prawda?” No cóż — nigdzie nie jest napisane, że artysta musi móc się z rękodzieła UTRZYMAĆ :))
styczeń 22nd, 2010 at 12:20
No dobrze, a z czego Twoim zdaniem powinien się utrzymywać artysta? :)
styczeń 26th, 2010 at 21:47
A bo to moje zmartwienie? :-)
A serio, to oczywiście bardzo miłe, jeśli sztuka jest na tyle dochodowa, że się idzie z tego utrzymać full time, ale dalece nie każda jest. To się wtedy nazywa hobby artystyczne :-)